podróże do zeszłego lata #20


co tam dalej, pamiętniczku?

31.07 wyjechaliśmy nocnym busem do Calamy, za 15000 pesos chilijskich, w wygodnym autobusie Fronte del Norte. Chile to państwo o wysokim standardzie i jakosc zycia, a widac to było i na ulicach, i w sklepach, i wlasnie w jakosci komunikacji. autobusy nocne to wygodne leżanki o kącie rozwarcia 150stopni, z miejscem na nogi i brakiem litości skórzanej tapicerki wobec gołych placków nóg. miły steward sugeruje wodę, herbatę, a może kawię? a z rana wita śniadaniem w postaci słodkich ciasteczek o radioaktywnej wręcz zawartości cukru.
standard samolotowy, tak można sobie sypiać na długich trasach. ciężko, zeby było inaczej, kiedy targetem są zagraniczni turyści, każdy z nich przeżywający swoją 'once in a lifetime' wycieczkę wzdłuz Chile. takich jedynych przygód zycia w autobusie miesci się 52 sztuki, na dwóch poziomach.

dojechaliśmy do Calamy o 8 rano, niby wakacje, niby lato - ale to nie ta półkula, zeby słonce rozpieszczało; w czapkach, szalikach i pozycji eliminującej zbędną utratę ciepła. zwłaszcza, że w środku nocy obudziła nas kontrola graniczna między dystryktami - Arica to przecież takie jakby-Chile, najbardziej zróżnicowane etnicznie i handel mniej legalny ma się tam lepiej niż dobrze. przetrzepali nam bagaże i nie pozwolili przeszmuglować świezych owoców.
w Calamie zobaczyliśmy tylko wschód słońca (co za kolory!) i dalej w drogę - lub kimono na półtorej godziny - do San Pedro de Atacama. zostaniemy tu prawie tydzien.
San Pedro zaskoczyło turystycznością. wsrod domków z czerwonej gliny znajdowały się wegańskie knajpy, modne kawiarnie lub biura turystyczne oferujące ten sam wachlarz wycieczek.
'ambasadorzy' hostelu Atacama Roots zgarneli nas do siebie podczas sniadania, gwarantując najpiekniejszy widok w całej okolicy. patrzylismy wiec przez prawie tydzien na wulkany i księżycowy krajobraz pustyni.

dzisiaj zdjęcia z miasteczka i tranzytu, na dniach odwiedzimy resztę okolicy.







i vamos! sniadanko na przystanku, nie ma to jak dobry pomidor, który - wiedzac, ze nie ma zadnej sciereczki - potrafi prysnąc z rekordem swiata. 


a widok z dworca: 






i nasz hostel o najpiekniejszym widoku na calej pustyni: 




i czas na spacer po miasteczku: 

 




























Popular posts from this blog

kazachstan #1: ałmaty

kirgistan #1: biszkek